Zawaliłam :-( nie podoba mi się ten blog chyba dla tego ze znienawidziłam Violettę (postać nie serial!!!!). Wiec zakładam nowy blog.
Będzie on o moich ulubionych parach czyli LEONARZE, MARCESCE, FEDEMILE I NAXI <3
Tym razem będę się starać pisać jak najlepiej!!!!
Na koniec chciałabym podziękować tym którzy to czytali mam nadzieje ze spodoba wam się nowy blog :-D
Oto link :
http://violetta-story-leonara-i-inni.blogspot.co.uk/
niedziela, 13 października 2013
niedziela, 29 września 2013
Reklama Bloga
Jak pewnie wiecie to jestem nowa i niewiele osób zna mojego bloga :-(
Więc zastanawiałam się czy ktoś za reklamował by go na swoim blogu. Byłabym bardzo wdzięczna jeśli byście to dla mnie zrobili i oczywiście dostali byście nagrodę ale nie powiem jaką.
Jeśli to zrobicie to napiszcie w komentarzach żebym wiedziała komu dziękować i napiszcie tez jaka jest wasza ulubiona para i kolor :-D
Więc zastanawiałam się czy ktoś za reklamował by go na swoim blogu. Byłabym bardzo wdzięczna jeśli byście to dla mnie zrobili i oczywiście dostali byście nagrodę ale nie powiem jaką.
Jeśli to zrobicie to napiszcie w komentarzach żebym wiedziała komu dziękować i napiszcie tez jaka jest wasza ulubiona para i kolor :-D
*Ciao*
Wiki Verdas
sobota, 28 września 2013
Rozdział 3 część 2 + info
Info-
Maxi
Dzisiaj moja randka..... ZNACZY SPACER z Naty! Skarciłem sam siebie w myślach. Przecież ona na pewno nic do mnie nie czuje. No bo jak tak piękna i utalentowana dziewczyna mogła by zakochać się w takim 'rapującym hipopotamie ' jak ja? Ale jednak muszę mieć pewność nawet jeśli to zniszczy naszą przyjaźń. Mam już nawet plan.......
Francesca
Marco dalej się na mnie gapił wiec jego tata zaprosił mnie do środka gdzie jego mama zasypała mnie pytaniami.
-A więc jesteś z Włoch tak?
-Tak urodziłam się w Weneci ale parę lat temu przeprowadziłam się tutaj razem z bratem.
-A czemu się przeprowadziliście? Nie podobało ci się tam?
- Podobało i to bardzo ale ktoś musiał zająć się rodzinnym interesem i padło na mojego brata a rodzice kazali mi jechać razem z nim.
-A co to za interes?
-Od wielu lat moja rodzina prowadzi sieć restauracji o nazwie RestoBand.
- Aha- powiedziała i nareszcie dała mi w spokoju zjeść kolację. Reszta wieczoru przebiegła w miłej atmosferze. Clara, gosposia, przygotowała specjalnie dla mnie moje ulubione włoskie dania a potem Marco wziął gitarę zaczął grac. Po chwili jego ojciec usiadł przy pianinie i też zaczął grac a ja i Diana śpiewałyśmy i tańczyliśmy w rytm melodii. Tak dobrze się bawiliśmy że straciłam poczucie czasu.
-Przepraszam ale muszę już iść- Powiedziałam i już miałam wychodzić kiedy Diana złapała mnie za nadgarstek i powiedziała.
-Francesco, jesteś bardzo ładna i utalentowana a co najważniejsze dobrze wychowana co czyni cie świetną dziewczyną dla mojego syna. Dlatego z przyjemnością ogłaszam ze nadal możecie być parą.
-DZIĘKUJE!!!!!!- Wykrzyczałam po czym wyściskałam ją i Julia. Potem Marco odprowadził mnie do domu gdzie czekał na mnie Luca.
-Francesca musimy porozmawiać- Powiedział łamiącym się głosem.
-Luca o co chodzi?
-Rodzice.....Oni.....
I jak podobał się? Jak myślicie jaki plan ma Maxi i co chciał powiedzieć Luca? Dowiecie się już w następnym rozdziale który pojawi się dzisiaj (jeśli będzie dużo komentarzy) albo jutro:-D
- Po pierwsze chciałam powiedzieć że rozdziały będą na 100% pojawiać się co dziennie lub co drugi dzień chyba ze będę baaaaardzo zajęta :-D
- Po drugie chce żebyście więcej komentowali bo im więcej komentarzy tym więcej weny a jak będzie wena to będzie fajny rozdział :-D
- Po trzecie glosujcie w ankietach i piszcie w komentarzach odpowiedzi na pytania które zadaje w postach żebym wiedziała co chcecie zobaczyć :-D
- I jeszcze jedno rodzice Marco to Julio (czyt. Hulio) i Diana.
Maxi
Dzisiaj moja randka..... ZNACZY SPACER z Naty! Skarciłem sam siebie w myślach. Przecież ona na pewno nic do mnie nie czuje. No bo jak tak piękna i utalentowana dziewczyna mogła by zakochać się w takim 'rapującym hipopotamie ' jak ja? Ale jednak muszę mieć pewność nawet jeśli to zniszczy naszą przyjaźń. Mam już nawet plan.......
Francesca
Marco dalej się na mnie gapił wiec jego tata zaprosił mnie do środka gdzie jego mama zasypała mnie pytaniami.
-A więc jesteś z Włoch tak?
-Tak urodziłam się w Weneci ale parę lat temu przeprowadziłam się tutaj razem z bratem.
-A czemu się przeprowadziliście? Nie podobało ci się tam?
- Podobało i to bardzo ale ktoś musiał zająć się rodzinnym interesem i padło na mojego brata a rodzice kazali mi jechać razem z nim.
-A co to za interes?
-Od wielu lat moja rodzina prowadzi sieć restauracji o nazwie RestoBand.
- Aha- powiedziała i nareszcie dała mi w spokoju zjeść kolację. Reszta wieczoru przebiegła w miłej atmosferze. Clara, gosposia, przygotowała specjalnie dla mnie moje ulubione włoskie dania a potem Marco wziął gitarę zaczął grac. Po chwili jego ojciec usiadł przy pianinie i też zaczął grac a ja i Diana śpiewałyśmy i tańczyliśmy w rytm melodii. Tak dobrze się bawiliśmy że straciłam poczucie czasu.
-Przepraszam ale muszę już iść- Powiedziałam i już miałam wychodzić kiedy Diana złapała mnie za nadgarstek i powiedziała.
-Francesco, jesteś bardzo ładna i utalentowana a co najważniejsze dobrze wychowana co czyni cie świetną dziewczyną dla mojego syna. Dlatego z przyjemnością ogłaszam ze nadal możecie być parą.
-DZIĘKUJE!!!!!!- Wykrzyczałam po czym wyściskałam ją i Julia. Potem Marco odprowadził mnie do domu gdzie czekał na mnie Luca.
-Francesca musimy porozmawiać- Powiedział łamiącym się głosem.
-Luca o co chodzi?
-Rodzice.....Oni.....
I jak podobał się? Jak myślicie jaki plan ma Maxi i co chciał powiedzieć Luca? Dowiecie się już w następnym rozdziale który pojawi się dzisiaj (jeśli będzie dużo komentarzy) albo jutro:-D
*Ciao*
Wiktoria Verdas
piątek, 27 września 2013
Rozdział 3 część 1
Marco
Od godziny tylko chodzę w kółko po całym pokoju a przez myśli przelatują mi najczarniejsze scenariusze. Co jak jej nie polubią? Albo zabronią mi się z nią spotykać? Chyba bym tego nie przeżył. Moi rodzice nigdy nie lubili dziewczyn z którymi się spotykałem. Jedna była zbyt gruba, druga za chuda, trzecia za brzydka i to się ciągnęło w nieskończoność. Jedyna dziewczyna która
przypadła do gustu moim rodzicom to Lucia. Pusta blondyna która uważała się za gwiazdę.
Spojrzałem na zegarek... BYŁA 19:40 !!!!!!!. Jak oparzony rzuciłem się w stronę drzwi od łazienki. Fran ma tu być już za dwadzieścia minut. Wziąłem szybki prysznic, ogoliłem się i uczesałem po czym zarzuciłem na siebie garnitur który kupiła mi mama.
Wyglądałem idiotycznie ale moi rodzice są bardzo wymagający. Szybko zszedłem na dół i razem z rodzicami czekałem na Fran....
Została minuta do ósmej. Rodzice nienawidzą jak ktoś się spóźnia. Uważają to za brak szacunku. Trzydzieści sekund do ósmej... dwadzieścia... dziesięć... pięć... cztery... trzy... dwa... jeden... Zer....Dzwonek do drzwi?.
-Punktualna- Rzekła mama z uśmiechem na twarzy- Ma u mnie plus.
-Claro idź otworzyć drzwi- krzykną tata w stronę kuchni gdzie była gosposia .
-NIE...ja pójdę- niczym torpeda ruszyłem w stronę drzwi i otworzyłem je. Kiedy zobaczyłem dziewczynę stojącą w progu to normalnie mnie zatkało zatkało. Była ubrana w piękną żółtą sukienkę w czarne kropki z czarnym paskiem w tali oraz buty tego samego koloru. Miała lekki makijaż który świetnie pasował do tej kreacji ale nie rzucał się za bardzo w oczy. Wyglądała tak cudownie a zarazem naturalnie. Tak mnie olśniła swoim wyglądem że na chwile odpłynąłem od rzeczywistości ale kiedy usłyszałem za moimi plecami głośne chrząkniecie natychmiast wróciłem na ziemie. Jeden minus dla mnie.
-Zamierzasz w końcu zaprosić tą damę do środka jak prawdziwy dżentelmen czy dalej będziesz tak stal jak słup soli?- Spytał ojciec z bardzo poważnym wyrazem twarzy. Czasem się go naprawdę boje....................
Od godziny tylko chodzę w kółko po całym pokoju a przez myśli przelatują mi najczarniejsze scenariusze. Co jak jej nie polubią? Albo zabronią mi się z nią spotykać? Chyba bym tego nie przeżył. Moi rodzice nigdy nie lubili dziewczyn z którymi się spotykałem. Jedna była zbyt gruba, druga za chuda, trzecia za brzydka i to się ciągnęło w nieskończoność. Jedyna dziewczyna która
przypadła do gustu moim rodzicom to Lucia. Pusta blondyna która uważała się za gwiazdę.
Spojrzałem na zegarek... BYŁA 19:40 !!!!!!!. Jak oparzony rzuciłem się w stronę drzwi od łazienki. Fran ma tu być już za dwadzieścia minut. Wziąłem szybki prysznic, ogoliłem się i uczesałem po czym zarzuciłem na siebie garnitur który kupiła mi mama.
Wyglądałem idiotycznie ale moi rodzice są bardzo wymagający. Szybko zszedłem na dół i razem z rodzicami czekałem na Fran....
Została minuta do ósmej. Rodzice nienawidzą jak ktoś się spóźnia. Uważają to za brak szacunku. Trzydzieści sekund do ósmej... dwadzieścia... dziesięć... pięć... cztery... trzy... dwa... jeden... Zer....Dzwonek do drzwi?.
-Punktualna- Rzekła mama z uśmiechem na twarzy- Ma u mnie plus.
-Claro idź otworzyć drzwi- krzykną tata w stronę kuchni gdzie była gosposia .
-NIE...ja pójdę- niczym torpeda ruszyłem w stronę drzwi i otworzyłem je. Kiedy zobaczyłem dziewczynę stojącą w progu to normalnie mnie zatkało zatkało. Była ubrana w piękną żółtą sukienkę w czarne kropki z czarnym paskiem w tali oraz buty tego samego koloru. Miała lekki makijaż który świetnie pasował do tej kreacji ale nie rzucał się za bardzo w oczy. Wyglądała tak cudownie a zarazem naturalnie. Tak mnie olśniła swoim wyglądem że na chwile odpłynąłem od rzeczywistości ale kiedy usłyszałem za moimi plecami głośne chrząkniecie natychmiast wróciłem na ziemie. Jeden minus dla mnie.
-Zamierzasz w końcu zaprosić tą damę do środka jak prawdziwy dżentelmen czy dalej będziesz tak stal jak słup soli?- Spytał ojciec z bardzo poważnym wyrazem twarzy. Czasem się go naprawdę boje....................
wtorek, 17 września 2013
Bardzo Przepraszam!!!!!!!! :-(
Strasznie przepraszam ze tak długo nic nie pisałam ale byłam zajęta szkolą i pisaniem mojej książki wiec nie miałam czasu napisać :-(
Nowy rozdział na blogu pojawi już niedługo więc szykujcie się na Marcesce i Naxi :-D
Nowy rozdział na blogu pojawi już niedługo więc szykujcie się na Marcesce i Naxi :-D
środa, 4 września 2013
Info:
- Nie będzie dzisiaj rozdziału bo nie mam czasu napisać.
- Czy mam robić konkursy na pisanie rozdziału albo robienie szablonu i nagłówka na bloga ? (Mnie się ten pomysł podoba. A co wy o tym myślicie?)
- Rozdział pojawi się jutro albo pojutrze :-D
- Podobają się wam moje kolaże i zdjęcia z poprzedniego posta?
GLOSUJCIE W ANKIETACH!!!!!!!!! :-D
Odpowiedzcie na pytania w komentarzach!!!!
Chce wiecej kometarzy pod rozdziałami!!!!!!!!!!!
Kocham was pyski :-D <3
~Do Jutra~
*Ciao*
wtorek, 3 września 2013
Info
Nowy rozdział pojawi sie jutro i będzie w 100% o Marcesce i Naxi :-D
Bardzo dziękuje za komentarze pod ostatnim rozdziałem i mam nadzieje ze będzie ich więcej.
Proszę was tez żebyście glosowali w ankiecie na Germangie lub Pablangie :-D
Bardzo dziękuje za komentarze pod ostatnim rozdziałem i mam nadzieje ze będzie ich więcej.
Proszę was tez żebyście glosowali w ankiecie na Germangie lub Pablangie :-D
*Ciao*
poniedziałek, 2 września 2013
Rozdział 2 część 2
Maxi
Właśnie razem z Andresem idę do Resto. On cały czas gada o tym ze jego rybkę porwali kosmici ale ja i tak go nie słucham. Od rana myślę o Naty, muszę jej w końcu powiedzieć co czuje. Ale co jeśli ona nic do mnie nie czuje? Nie chce zepsuć naszej przyjaźni ale muszę jej o tym powiedzieć. Wiem, dzisiaj zaproszę ją na randkę... To znaczy spacer, chciałem powiedzieć ze zaproszę ją na spacer. O, jesteśmy już w Resto. Przez okno zobaczyłem ze wszyscy moi znajomi rozmawiają z jakąś dziewczyną. Przypominała trochę Marie Saramego. Weszliśmy do środka a Fran jak tylko nas zobaczyła złapała nas za ręce i przytargała do stolika. Skąd ona ma tyle siły?
-Violetto to jest Maxi a ten drugi to Andres.
-Cześć- powiedziała i podała mi rękę, a kiedy chciała się przywitać z Andresem on odskoczył od niej jak oparzony przewracając przy tym parę krzeseł. Wszyscy zaczęliśmy się z niego śmiać, wszyscy oprócz Violi.
-Nie przejmuj się nim. Nie jest do końca normalny- Zapewniała Violette Naty po czym Andres się obraził i wyszedł naburmuszony a my znowu wybuchnęliśmy nie kontrolnym śmiechem, nawet Viola.
-Dobrze wiedzieć.
-Czy ktoś z was wie która godzina?- Spytała Camilla.
-Piętnasta.
-Już? Sorki kochani ale muszę już iść.
-Ja tez- dodała Violetta.
-Odprowadzę cie- Czy mi się wydaje czy Leoniasty się zakochał?
-okey- odpowiedziała Viola po czym cała trójka ruszyła w stronę drzwi. Zostałem tylko ja, Fran i Naty. Popatrzyłem na Fran błagalnym wzrokiem bo chciałem zostać sam z Naty. Ona od razu zrozumiała o co chodzi.
-To ja pójdę pomóc Luce- Włoszka uśmiechnęła się i poszła poszukać brata. Wziąłem głęboki wdech i usiadłem obok Naty.
-Naty może poszła byś jutro ze mną jutro na spacer?- Spytałem niepewnie.
-No pewnie- Odpowiedziała z uśmiechem na twarzy i muszę powiedzieć ze kamień spadł mi z serca.
-Fajnie, to przyjdę po ciebie o 17.
-okey, to do jutra- Za nim poszła dała mi buziaka w policzek a ja się chyba zarumieniłem....
Info:
Jeśli czytacie bloga to komentujcie inaczej nie wiem czy ktoś to czyta. Im więcej komentarzy tym szybciej pojawiać się będą nowe rozdziały :-D
PS. w następnym rozdziale będzie Marcesca i Naxi :-D
Właśnie razem z Andresem idę do Resto. On cały czas gada o tym ze jego rybkę porwali kosmici ale ja i tak go nie słucham. Od rana myślę o Naty, muszę jej w końcu powiedzieć co czuje. Ale co jeśli ona nic do mnie nie czuje? Nie chce zepsuć naszej przyjaźni ale muszę jej o tym powiedzieć. Wiem, dzisiaj zaproszę ją na randkę... To znaczy spacer, chciałem powiedzieć ze zaproszę ją na spacer. O, jesteśmy już w Resto. Przez okno zobaczyłem ze wszyscy moi znajomi rozmawiają z jakąś dziewczyną. Przypominała trochę Marie Saramego. Weszliśmy do środka a Fran jak tylko nas zobaczyła złapała nas za ręce i przytargała do stolika. Skąd ona ma tyle siły?
-Violetto to jest Maxi a ten drugi to Andres.
-Cześć- powiedziała i podała mi rękę, a kiedy chciała się przywitać z Andresem on odskoczył od niej jak oparzony przewracając przy tym parę krzeseł. Wszyscy zaczęliśmy się z niego śmiać, wszyscy oprócz Violi.
-Nie przejmuj się nim. Nie jest do końca normalny- Zapewniała Violette Naty po czym Andres się obraził i wyszedł naburmuszony a my znowu wybuchnęliśmy nie kontrolnym śmiechem, nawet Viola.
-Dobrze wiedzieć.
-Czy ktoś z was wie która godzina?- Spytała Camilla.
-Piętnasta.
-Już? Sorki kochani ale muszę już iść.
-Ja tez- dodała Violetta.
-Odprowadzę cie- Czy mi się wydaje czy Leoniasty się zakochał?
-okey- odpowiedziała Viola po czym cała trójka ruszyła w stronę drzwi. Zostałem tylko ja, Fran i Naty. Popatrzyłem na Fran błagalnym wzrokiem bo chciałem zostać sam z Naty. Ona od razu zrozumiała o co chodzi.
-To ja pójdę pomóc Luce- Włoszka uśmiechnęła się i poszła poszukać brata. Wziąłem głęboki wdech i usiadłem obok Naty.
-Naty może poszła byś jutro ze mną jutro na spacer?- Spytałem niepewnie.
-No pewnie- Odpowiedziała z uśmiechem na twarzy i muszę powiedzieć ze kamień spadł mi z serca.
-Fajnie, to przyjdę po ciebie o 17.
-okey, to do jutra- Za nim poszła dała mi buziaka w policzek a ja się chyba zarumieniłem....
Info:
Jeśli czytacie bloga to komentujcie inaczej nie wiem czy ktoś to czyta. Im więcej komentarzy tym szybciej pojawiać się będą nowe rozdziały :-D
PS. w następnym rozdziale będzie Marcesca i Naxi :-D
*Ciao*
niedziela, 1 września 2013
Rozdział 2 część 1
Leon
Siedzieliśmy przy barze i czekaliśmy na kelnera.
-hej, co podać?- zapytała niska brunetka. To pewnie Mara kuzynka Maxiego.
-Koktajl wiśniowy i....
-Truskawkowy- powiedziała Violetta.
-okey- zapisała zamówienie i poszła. Potem rozmawiałem z Violettą o wszystkim i o niczym. Dowiedziałem się ze jej mama zginęła w wypadku samochodowym i ze jej ojciec trzymał ją pod kloszem przez 10 lat. Smutne. Potem doszła Fran razem z Cami.
-Hej Leon. Przedstawisz nam koleżankę?- Spytała Włoszka.
-Hej dziewczyny. To jest Violetta. Violetta to jest Francesca ale mówimy na nią Fran. ten bar należy do jej rodziny, a ta ruda to Camilla ale mówimy na nią Cami.
-Cześć milo mi was poznać- Powiedziała Viola z uśmiechem na twarzy. Jaki ona ma piękny uśmiech. Co?!!. Verdas ogarnij się!!!
Dziewczyny dołączyły do nas a potem doszły jeszcze Ludmi i Naty i rozmawialiśmy tak aż wpadłem na genialny pomysł.
-Dziewczyny może coś zaśpiewacie?
-Okey, czemu nie- powiedziała Fran
-Ludmi i Viola. śpiewacie pierwsze- Rozkazała im Cami
-Okey- odpowiedziały chórkiem i weszły na scenę. Zaśpiewały Te Creo, piosenkę Violi. Ona tak pięknie śpiewa. Powinna się zapisać do Studia.
Violetta
Zeszłyśmy ze sceny a Lu poszła do jakiegoś chłopaka a ja poszłam do dziewczyn i Leona. Chyba mu się podobało bo uśmiechał się od ucha do ucha. Ma taki piękny uśmiech i do tego te dołeczki. Ahh... chyba się zakochałam... Co ja gadam!!! Przecież znamy się jakąś godzinę.
-Pięknie śpiewasz Violu.
-Dzięki, chce się zapisać do Studio On Beat.
-Naprawdę ? To super bo my się tam uczymy i możemy ci pomoc w przygotowaniach do Egzaminu wstępnego.
-Dziękuje wam, jesteście super.
Siedzieliśmy przy barze i czekaliśmy na kelnera.
-hej, co podać?- zapytała niska brunetka. To pewnie Mara kuzynka Maxiego.
-Koktajl wiśniowy i....
-Truskawkowy- powiedziała Violetta.
-okey- zapisała zamówienie i poszła. Potem rozmawiałem z Violettą o wszystkim i o niczym. Dowiedziałem się ze jej mama zginęła w wypadku samochodowym i ze jej ojciec trzymał ją pod kloszem przez 10 lat. Smutne. Potem doszła Fran razem z Cami.
-Hej Leon. Przedstawisz nam koleżankę?- Spytała Włoszka.
-Hej dziewczyny. To jest Violetta. Violetta to jest Francesca ale mówimy na nią Fran. ten bar należy do jej rodziny, a ta ruda to Camilla ale mówimy na nią Cami.
-Cześć milo mi was poznać- Powiedziała Viola z uśmiechem na twarzy. Jaki ona ma piękny uśmiech. Co?!!. Verdas ogarnij się!!!
Dziewczyny dołączyły do nas a potem doszły jeszcze Ludmi i Naty i rozmawialiśmy tak aż wpadłem na genialny pomysł.
-Dziewczyny może coś zaśpiewacie?
-Okey, czemu nie- powiedziała Fran
-Ludmi i Viola. śpiewacie pierwsze- Rozkazała im Cami
-Okey- odpowiedziały chórkiem i weszły na scenę. Zaśpiewały Te Creo, piosenkę Violi. Ona tak pięknie śpiewa. Powinna się zapisać do Studia.
Violetta
Zeszłyśmy ze sceny a Lu poszła do jakiegoś chłopaka a ja poszłam do dziewczyn i Leona. Chyba mu się podobało bo uśmiechał się od ucha do ucha. Ma taki piękny uśmiech i do tego te dołeczki. Ahh... chyba się zakochałam... Co ja gadam!!! Przecież znamy się jakąś godzinę.
-Pięknie śpiewasz Violu.
-Dzięki, chce się zapisać do Studio On Beat.
-Naprawdę ? To super bo my się tam uczymy i możemy ci pomoc w przygotowaniach do Egzaminu wstępnego.
-Dziękuje wam, jesteście super.
sobota, 31 sierpnia 2013
Rozdział 01
Violetta
Przez chwile stałam w miejscu i patrzyłam na mój stary pokój.
"nic się nie zmieniło" Pomyślałam i na chwile odpłynęłam od rzeczywistości ale moje rozmyślanie przerwały głośne krzyki Ramalla i Olgi. Zapewne kłócili się o "przestrzeń osobistą". A potem doszły jeszcze krzyki taty. Angie pewnie powiedziała mu o Studio. Lepiej pójdę się przejść bo zaraz mi głowa pęknie. Szybko ubrałam się

i zeszłam na dol. Cichutko jak myszka przebiegłam przez salon i dotarłam do drzwi po czym ruszyłam w stronę parku (Olga mówiła ze jest niedaleko)...
German
-Nie i koniec!!!. mówiłem ci już przecież ze nie chce by moja córka uczyła się muzyki!!!- wykrzyczałem.
-Ale German musisz jej pozwolić rozwiać się i poznawać świat inaczej zbuntuje się przeciwko tobie!. Rozumiem ze się boisz ale nie masz czego. Przez 10 lat ukrywałeś przed nią ze ma rodzinę i wymyślałeś te wszystkie głupie zasady więc teraz musisz jej to wynagrodzić. Daj jej spełniać marzenia, proszę cie - zamurowało mnie. Nie spodziewałem się takiej przemowy ale dała mi do myślenia. Stałem jak słup soli przez jakieś 10 minut a Angie już miała wychodzić kiedy złapałem ją za nadgarstek i zdołałem wydukać dwa słowa.
-Masz racje- ona tylko się uśmiechnęła- źle zrobiłem.... jutro pójdziesz z Violettą do tej szkoły żeby zapisała się na egzaminy wstępne.
-Violetta na pewno się ucieszy gdy jej o tym powiem- powiedziała z uśmiechem na twarzy i poszła w stronę pokoju Violetty.
Violetta
Szłam w wzdłuż prostej ulicy rozglądając się dookoła. Nad ogromnymi drzewami było widać czubek Obelisco de Buenos Aires, białego 70 metrowego obelisku który upamiętnia pierwszą nieudaną próbę założenia miasta. Kiedy tak rozmyślałam o historii miasta przypadkiem wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Przepraszam, zamyśliłam się.
-Nic się nie stało- powiedział wysoki brunet. Miał duże brązowe oczy i delikatny oraz melodyjny głos którego mogłabym słuchać godzinami. Wydawało mi się ze już go gdzieś widziałam- Jestem Leon Verdas.
-A ja Violetta Castillo. Czy my się znamy?- spytałam niepewnie.
-Raczej nie ale możliwe ze znasz mojego ojca. Jest przyjacielem twojego taty.
-Aha.
-Może pójdziemy na koktajl? Nie daleko jest bar który prowadzi moja koleżanka razem ze swoim bratem.
-Pewnie, czemu nie- powiedziałam.
Nagle poczułam wibracje w kieszeni. Wyjęłam telefon i odebrałam.
-Violetta gdzie ty jesteś? martwiłam się o ciebie- moja ciocia krzyczała do słuchawki jak opętana.
-Spokojnie Angie nic mi nie jest. Poszłam tylko na spacer bo nie mogłam już słuchać tych waszych kłótni.
-No dobrze, dobrze. Rozmawiałam z twoim tatą i zgodził się żebyś chodziła do Studia.
-NAPRAWDĘ?
-Tak i myślę ze od teraz nie będzie cie już trzymał pod kloszem.
-Dziękuje Angie jesteś najlepsza. Wrócę za godzinę. pa pa.
-Pa- Powiedziała Angie i rozłączyła się. Wsadziłam telefon do torebki i poszłam z Leonem do tego baru.
Przez chwile stałam w miejscu i patrzyłam na mój stary pokój.
i zeszłam na dol. Cichutko jak myszka przebiegłam przez salon i dotarłam do drzwi po czym ruszyłam w stronę parku (Olga mówiła ze jest niedaleko)...
German
-Nie i koniec!!!. mówiłem ci już przecież ze nie chce by moja córka uczyła się muzyki!!!- wykrzyczałem.
-Ale German musisz jej pozwolić rozwiać się i poznawać świat inaczej zbuntuje się przeciwko tobie!. Rozumiem ze się boisz ale nie masz czego. Przez 10 lat ukrywałeś przed nią ze ma rodzinę i wymyślałeś te wszystkie głupie zasady więc teraz musisz jej to wynagrodzić. Daj jej spełniać marzenia, proszę cie - zamurowało mnie. Nie spodziewałem się takiej przemowy ale dała mi do myślenia. Stałem jak słup soli przez jakieś 10 minut a Angie już miała wychodzić kiedy złapałem ją za nadgarstek i zdołałem wydukać dwa słowa.
-Masz racje- ona tylko się uśmiechnęła- źle zrobiłem.... jutro pójdziesz z Violettą do tej szkoły żeby zapisała się na egzaminy wstępne.
-Violetta na pewno się ucieszy gdy jej o tym powiem- powiedziała z uśmiechem na twarzy i poszła w stronę pokoju Violetty.
Violetta
Szłam w wzdłuż prostej ulicy rozglądając się dookoła. Nad ogromnymi drzewami było widać czubek Obelisco de Buenos Aires, białego 70 metrowego obelisku który upamiętnia pierwszą nieudaną próbę założenia miasta. Kiedy tak rozmyślałam o historii miasta przypadkiem wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Przepraszam, zamyśliłam się.
-Nic się nie stało- powiedział wysoki brunet. Miał duże brązowe oczy i delikatny oraz melodyjny głos którego mogłabym słuchać godzinami. Wydawało mi się ze już go gdzieś widziałam- Jestem Leon Verdas.
-A ja Violetta Castillo. Czy my się znamy?- spytałam niepewnie.
-Raczej nie ale możliwe ze znasz mojego ojca. Jest przyjacielem twojego taty.
-Aha.
-Może pójdziemy na koktajl? Nie daleko jest bar który prowadzi moja koleżanka razem ze swoim bratem.
-Pewnie, czemu nie- powiedziałam.
Nagle poczułam wibracje w kieszeni. Wyjęłam telefon i odebrałam.
-Violetta gdzie ty jesteś? martwiłam się o ciebie- moja ciocia krzyczała do słuchawki jak opętana.
-Spokojnie Angie nic mi nie jest. Poszłam tylko na spacer bo nie mogłam już słuchać tych waszych kłótni.
-No dobrze, dobrze. Rozmawiałam z twoim tatą i zgodził się żebyś chodziła do Studia.
-NAPRAWDĘ?
-Tak i myślę ze od teraz nie będzie cie już trzymał pod kloszem.
-Dziękuje Angie jesteś najlepsza. Wrócę za godzinę. pa pa.
-Pa- Powiedziała Angie i rozłączyła się. Wsadziłam telefon do torebki i poszłam z Leonem do tego baru.
O opowiadaniu
Są komentarze i głosy w ankiecie więc będę pisać opowiadanie :-D
O opowiadaniu:-
Jutro postaram się dodać pierwszy rozdział i zakładkę z bohaterami opowiadania.
Jak macie jakieś pomysły albo uwagi to wysyłajcie na mój Email (podany w zakładce POMYSŁY) albo piszcie w komentarzach w zakładce POMYSŁY.
O opowiadaniu:-
- Jade będzie miła i mniej głupia
- Uczniowie mają po 17 lat
- Ludmiła będzie miła i będzie przyjaźnić się z resztą uczniów
- Będzie Leonetta, Naxi, Tomiła, Bromila, Marcesca, Lenarico i Dielara + inni
- Większość opowiadania będzie pisana oczami Leonetty, Naxi i Marcesci
- Możliwe ze będzie Ramallga
- Pojawią nowe postacie jak... Alba, Lucia i Damian
Jutro postaram się dodać pierwszy rozdział i zakładkę z bohaterami opowiadania.
Jak macie jakieś pomysły albo uwagi to wysyłajcie na mój Email (podany w zakładce POMYSŁY) albo piszcie w komentarzach w zakładce POMYSŁY.
*Ciao*
Rozdział 00 : Prolog
Jeśli będzie co najmniej 5 głosów na Tak w ankiecie i komentarze pod tym postem to będę pisać dalej :-D
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Violetta
"drogi pamiętniczku, dzisiaj razem z tatą i Angie wracam do mojego rodzinnego miasta Buenos Aires. Tak bardzo się ciesze!! Nie dawno dowiedziałam się ze Angie, która była moją guwernantką, jest moją ciocią! Na początku byłam zła na tatę ze mnie okłamał ale w końcu mu wybaczyłam. Angie powiedziała ze w Buenos Aires mieszka moja babcia i ze będę mogla się z nią zobaczyć kiedy tylko będę chciała. Same dobre wiadomości!!! O lądujemy.."
15 minut później...
kiedy szliśmy przez lotnisko zobaczyłam na ścianie plakat
"to moja szansa" pomyślałam.
-chcesz się tam uczyć?-
-Ahhh. Angie wystraszyłaś mnie. Nigdy więcej tak nie rób!!!- nakrzyczałam na moją ciocie po czym ona zaczęła się śmiać.
-dobrze, dobrze tylko przestań krzyczeć bo mi bębenki pękną- powiedziała Angie (w tym samym czasie śmiejąc się jak wariatka).-A teraz odpowiedz na pytanie.
-Tak chciałabym się tam uczyć ale tata pewnie się nie zgodzi- powiedziałam z miną zbitego psa.
-skąd wiesz może się zgodzi... WIEM!!!...- krzyknęła Angie tak głośno ze pewnie było ją słychać na księżycu.
-co wiesz?-spytałam się jej.
-porozmawiam z nim i spróbuje go przekonać- oznajmiła moja ciocia z dumnym uśmiechem na twarzy.
-NAPRAWDĘ?...jesteś najlepszą ciocią na całym świecie- krzyknęłam na cały głos i wyściskałam ją po czym obie ruszyłyśmy w stronę auta gdzie tata już omawiał jakieś ważne sprawy biznesowe razem z Ramallo (jego prawą ręką). Olga (nasza gosposia która była dla mnie jak ciocia) jak tylko mnie zobaczyła rzuciła się w moją stronę i rozpłakała się ze szczęścia.
-Olga...dusisz...mnie- wydukałam ledwo powstrzymując śmiech.
Kiedy Olga się ode mnie oderwała przywitałam się z Ramallo i wszyscy razem pojechaliśmy do domu...
Nic się nie zmieniło...
Mój pokój wygląda dokładnie tak jak dziesięć lat temu...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje ze się wam podoba
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Violetta
"drogi pamiętniczku, dzisiaj razem z tatą i Angie wracam do mojego rodzinnego miasta Buenos Aires. Tak bardzo się ciesze!! Nie dawno dowiedziałam się ze Angie, która była moją guwernantką, jest moją ciocią! Na początku byłam zła na tatę ze mnie okłamał ale w końcu mu wybaczyłam. Angie powiedziała ze w Buenos Aires mieszka moja babcia i ze będę mogla się z nią zobaczyć kiedy tylko będę chciała. Same dobre wiadomości!!! O lądujemy.."
15 minut później...
kiedy szliśmy przez lotnisko zobaczyłam na ścianie plakat
![]() | ||||||
| Przesłuchania do Studio On Beat zaczynają się już w tym tygodniu. To twoja szansa!!! |
-chcesz się tam uczyć?-
-Ahhh. Angie wystraszyłaś mnie. Nigdy więcej tak nie rób!!!- nakrzyczałam na moją ciocie po czym ona zaczęła się śmiać.
-dobrze, dobrze tylko przestań krzyczeć bo mi bębenki pękną- powiedziała Angie (w tym samym czasie śmiejąc się jak wariatka).-A teraz odpowiedz na pytanie.
-Tak chciałabym się tam uczyć ale tata pewnie się nie zgodzi- powiedziałam z miną zbitego psa.
-skąd wiesz może się zgodzi... WIEM!!!...- krzyknęła Angie tak głośno ze pewnie było ją słychać na księżycu.
-co wiesz?-spytałam się jej.
-porozmawiam z nim i spróbuje go przekonać- oznajmiła moja ciocia z dumnym uśmiechem na twarzy.
-NAPRAWDĘ?...jesteś najlepszą ciocią na całym świecie- krzyknęłam na cały głos i wyściskałam ją po czym obie ruszyłyśmy w stronę auta gdzie tata już omawiał jakieś ważne sprawy biznesowe razem z Ramallo (jego prawą ręką). Olga (nasza gosposia która była dla mnie jak ciocia) jak tylko mnie zobaczyła rzuciła się w moją stronę i rozpłakała się ze szczęścia.
-Olga...dusisz...mnie- wydukałam ledwo powstrzymując śmiech.
Kiedy Olga się ode mnie oderwała przywitałam się z Ramallo i wszyscy razem pojechaliśmy do domu...
Nic się nie zmieniło...
Mój pokój wygląda dokładnie tak jak dziesięć lat temu...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje ze się wam podoba
*Ciao*
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















