Przez chwile stałam w miejscu i patrzyłam na mój stary pokój.
i zeszłam na dol. Cichutko jak myszka przebiegłam przez salon i dotarłam do drzwi po czym ruszyłam w stronę parku (Olga mówiła ze jest niedaleko)...
German
-Nie i koniec!!!. mówiłem ci już przecież ze nie chce by moja córka uczyła się muzyki!!!- wykrzyczałem.
-Ale German musisz jej pozwolić rozwiać się i poznawać świat inaczej zbuntuje się przeciwko tobie!. Rozumiem ze się boisz ale nie masz czego. Przez 10 lat ukrywałeś przed nią ze ma rodzinę i wymyślałeś te wszystkie głupie zasady więc teraz musisz jej to wynagrodzić. Daj jej spełniać marzenia, proszę cie - zamurowało mnie. Nie spodziewałem się takiej przemowy ale dała mi do myślenia. Stałem jak słup soli przez jakieś 10 minut a Angie już miała wychodzić kiedy złapałem ją za nadgarstek i zdołałem wydukać dwa słowa.
-Masz racje- ona tylko się uśmiechnęła- źle zrobiłem.... jutro pójdziesz z Violettą do tej szkoły żeby zapisała się na egzaminy wstępne.
-Violetta na pewno się ucieszy gdy jej o tym powiem- powiedziała z uśmiechem na twarzy i poszła w stronę pokoju Violetty.
Violetta
Szłam w wzdłuż prostej ulicy rozglądając się dookoła. Nad ogromnymi drzewami było widać czubek Obelisco de Buenos Aires, białego 70 metrowego obelisku który upamiętnia pierwszą nieudaną próbę założenia miasta. Kiedy tak rozmyślałam o historii miasta przypadkiem wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Przepraszam, zamyśliłam się.
-Nic się nie stało- powiedział wysoki brunet. Miał duże brązowe oczy i delikatny oraz melodyjny głos którego mogłabym słuchać godzinami. Wydawało mi się ze już go gdzieś widziałam- Jestem Leon Verdas.
-A ja Violetta Castillo. Czy my się znamy?- spytałam niepewnie.
-Raczej nie ale możliwe ze znasz mojego ojca. Jest przyjacielem twojego taty.
-Aha.
-Może pójdziemy na koktajl? Nie daleko jest bar który prowadzi moja koleżanka razem ze swoim bratem.
-Pewnie, czemu nie- powiedziałam.
Nagle poczułam wibracje w kieszeni. Wyjęłam telefon i odebrałam.
-Violetta gdzie ty jesteś? martwiłam się o ciebie- moja ciocia krzyczała do słuchawki jak opętana.
-Spokojnie Angie nic mi nie jest. Poszłam tylko na spacer bo nie mogłam już słuchać tych waszych kłótni.
-No dobrze, dobrze. Rozmawiałam z twoim tatą i zgodził się żebyś chodziła do Studia.
-NAPRAWDĘ?
-Tak i myślę ze od teraz nie będzie cie już trzymał pod kloszem.
-Dziękuje Angie jesteś najlepsza. Wrócę za godzinę. pa pa.
-Pa- Powiedziała Angie i rozłączyła się. Wsadziłam telefon do torebki i poszłam z Leonem do tego baru.



